Przygoda kończy się w ostatniej rundzie kwalifikacji  Thomas Leygue  et  Aris Patiniotis  do Włochy Major Francusko-włoska para, rozstawiona w kwalifikacjach z numerem 2, przegrała z drużyną hiszpańską.  Emilio Sanchez Chamero  et  Alberto Garcia Trabanco  na wynik  7 / 6 6 / 4  po 1h35 gry.

 Stracona szansa 

Na papierze Leygue i Patiniotis byli jednymi z faworytów do zdobycia jednego z miejsc kwalifikacyjnych do turnieju głównego. Po zwycięstwie w poprzedniej rundzie, odniesionym po tym, jak Diego Dorta Díaz wyeliminował rywala przy stanie 5:5 w pierwszym secie, obaj panowie wydawali się mieć duże szanse.

Natrafili jednak na solidną parę Hiszpanów, którzy perfekcyjnie poradzili sobie w kluczowych momentach. Pierwszy set, niezwykle zacięty, rozstrzygnął się w tie-breaku. Pomimo świetnej gry Francuza i jego partnera, Sánchez i Garcia Trabanco zdołali wyjść na prowadzenie i wygrać seta.

Sytuacja skomplikowała się w drugim secie. Hiszpanie kontynuowali solidną grę, zamykając mecz w dwóch setach.

 Statystyki ilustrujące wyrównany mecz 

Wynik meczu rozstrzygnął się niewielką różnicą. Wygrali Hiszpanie.  53% punktów w meczu kontra 47%  dla Leygue i Patiniotisa. Byli również bardziej skuteczni w kluczowych punktach  40% punktów breakowych wykorzystanych w porównaniu do 25%  dla pary francusko-włoskiej.

Różnica ta pozostała minimalna przez cały czas trwania wymiany, co dowodzi, że mecz był wyrównany, a o kwalifikacjach decydowało kilka szczegółów.

 Mimo rozczarowania, znaki zachęcające 

Ta eliminacja z pewnością pozostawi gorzki posmak. Zakwalifikowanie się do głównej drabinki drugiego turnieju wielkoszlemowego sezonu byłoby ogromnym wzmocnieniem dla  Thomas Leygue .

Francuski numer 1 przybył do Rzymu w lepszych nastrojach po swoim ostatnim meczu  FIP Brąz Castellón  u boku Arisa Patiniotisa. Dwaj byli partnerzy na nowo odnaleźli swoje wzajemne zrozumienie i zaprezentowali kilka przekonujących występów podczas hiszpańskiego tygodnia.

Miejsce w turnieju głównym pozwoliłoby Leygue'owi powrócić do światowej elity i zdobyć cenne punkty FIP. Przede wszystkim jednak byłby to prawdziwy punkt zwrotny w jego powrocie do zdrowia, rok po poważnej kontuzji odniesionej w Rzymie.

Benjamina Dupouya

Padla odkryłem bezpośrednio podczas turnieju i szczerze mówiąc, na początku nie bardzo mi się to podobało. Ale za drugim razem była to miłość od pierwszego wejrzenia i od tego czasu nie opuściłem ani jednego meczu. Jestem skłonny nawet nie spać do 3 w nocy, żeby obejrzeć finał Premier Padel !