Zanim Yahiya Doumbia został jednym z pierwszych afrykańskich tenisistów, którzy wygrali turniej ATP, mimo że zaczynał poza rankingiem 400 najlepszych tenisistów świata, przez długi czas musiał samotnie poruszać się po zawodowym ringu. Bez struktury porównywalnej z tą w czołowych tenisowych reprezentacjach, bez stałej grupy treningowej i z kontuzjami, które utrudniały mu postępy, były senegalski tenisista wciąż pielęgnuje wspomnienia wyjątkowej przygody, naznaczonej w szczególności tytułami w Lyonie i Bordeaux.

Były tenisista, który w Jaunde wziął udział w wydarzeniu zorganizowanym wokół wyzwania fizycznego kameruńskiego ministra spraw wewnętrznych Paula Atangi Njiego, szczerze opowiedział o swojej karierze, kontuzjach, samotności na korcie i słynnym tygodniu w Lyonie, który zapisał się w historii afrykańskiego tenisa.

Drugi udział w Kamerunie

Były senegalski piłkarz znał już wydarzenie organizowane wokół Paula Atangi Njiego.

 Yahiya Doumbia:  Jestem tu już drugi raz. Cztery lata temu byliśmy tu z Yannickiem Noahem, Tarikiem Benhabilesem, Loïcem Courteau…

Wtedy myśleliśmy, że rekord został potwierdzony. Tym razem oficjalnie go osiągnął, więc cieszymy się z jego sukcesu.

Yahiya Doumbia: „W tamtym czasie byłem jedynym senegalskim zawodnikiem w tym cyklu”.

Jego początki zawdzięczają wujkowi

Historia Yahiya Doumbii z tenisem zaczyna się w Senegalu.

 Yahiya Doumbia:  Mój wujek był dyrektorem technicznym Senegaluskiej Federacji Tenisowej. Zabrał swoje dzieci i siostrzeńców, żeby utworzyli wokół niego grupę.

Bardzo szybko staliśmy się najlepszymi zawodnikami w Senegalu, zarówno chłopcy, jak i dziewczęta.

Następnie wygrałem mistrzostwa Afryki, zanim zostałem zawodowcem.

„Bycie Afrykańczykiem na torze było bardziej skomplikowane”.

Były gracz opisuje następnie trudności, jakie wówczas napotkał.

 Yahiya Doumbia:  Tak, to było ewidentnie bardziej skomplikowane.

Po pierwsze, dlatego, że nie mieliśmy takich struktur ani szkoleń, jak Europejczycy czy Amerykanie. Uświadamiasz to sobie, gdy zaczynasz podróżować.

 Yahiya Doumbia:  Francuzi podróżowali razem, Hiszpanie razem, Szwedzi razem.

Często byłem sam, bo w tamtym czasie na trasie nie było prawie żadnych innych afrykańskich graczy.

Mimo wszystko Senegalczyk zdobył spore doświadczenie we Francji.

 Yahiya Doumbia:  Kiedy opuściłem Senegal, przyjechałem na rok trenować do Rolanda Garrosa.

Był tam Guy Forget, François Jauffret, Vino Grassi… była prawdziwa grupa.

Następnie spędziłem cztery lata na uniwersytecie w Stanach Zjednoczonych, zanim zostałem profesjonalistą.

Yahiya Doumbia: „W tamtym czasie byłem jedynym senegalskim zawodnikiem w tym cyklu”.

„W Lyonie nikt mnie nie znał.”

Oczywiście nie sposób uniknąć słynnego turnieju ATP w Lyonie.

Zajmując wówczas około 450. miejsce w światowym rankingu, Yahiya Doumbia wygrał turniej po przejściu kwalifikacji.

 Yahiya Doumbia:  Tak, jasne jest, że istniał Lyon przed i po.

Wracałem ze Stanów Zjednoczonych, postanowiłem wziąć udział w kilku turniejach latem... i w końcu wygrałem swój pierwszy turniej ATP.

Nikt w tamtym czasie nie wygrał turnieju ATP, mając tak niską pozycję w rankingu.

Zajmowałem 453. lub 454. miejsce na świecie. Potem rekord został pobity, ale udało mi się to dwa razy, najpierw z Lyonem, a potem z Bordeaux.

„Wszyscy gracze chcieli wiedzieć, kim jestem”.

 Yahiya Doumbia:  Po meczu z Lyonem wielu piłkarzy przyszło mi pogratulować.

Nawet najlepsi gracze na świecie chcieli wiedzieć, kim jestem, skąd pochodzę i jak gram.

Naturalnie, zmienia to całkowicie relacje z innymi graczami.

Były senegalski piłkarz twierdzi jednak, że nie był zaskoczony przebiegiem swojej kariery.

 Yahiya Doumbia:  Nie byłem zaskoczony, bo znałem swój poziom.

Wcześniej nie grałem zbyt wiele, więc mój ranking niekoniecznie odzwierciedlał mój prawdziwy poziom.

„Nigdy nie bałem się na boisku”.

 Yahiya Doumbia:  Kiedy wychodzę na boisko, nigdy się nie boję.

Gram, żeby wygrać. Jeśli drugi gracz jest lepszy, gratuluję mu. Ale nigdy nie bałem się przegranej.

Podczas pobytu w Lyonie Yahiya Doumbia w szczególności wyeliminował Andrieja Czesnokowa.

 Yahiya Doumbia:  Pokonałem Czesnokowa w pierwszej rundzie, gdy był w pierwszej dziesiątce na świecie.

Potem poczułem się dobrze i po prostu rozwinąłem swoją grę.

 Yahiya Doumbia:  Wielu graczy osiąga wielkie wyczyny, a potem ponosi porażkę, ponieważ trwa w euforii.

Przez cały tydzień zachowywałem spokój.

Dlaczego przez żaden znaczący okres nie znalazł się w pierwszej pięćdziesiątce

Pomimo swoich występów Yahiya Doumbia nigdy nie awansuje poza 73. miejsce w światowym rankingu.

Główna przyczyna: kontuzje.

 Yahiya Doumbia:  Po moim najlepszym sezonie doznałem kontuzji ręki.

Przez prawie osiem miesięcy nie mogłem dotknąć rakiety.

W tamtym czasie nie miałam wokół siebie żadnej prawdziwej placówki medycznej.

„Wszystko, co zarobiłem, przeznaczyłem na podróże”.

 Yahiya Doumbia:  W przeciwieństwie do niektórych francuskich graczy, nie miałem przygotowanej pomocy medycznej.

Wszystko, co zarobiłem, przeznaczyłem na podróże i opiekę medyczną.

Kilka lat później pojawiła się nowa i ogromna trudność.

 Yahiya Doumbia:  Po wygraniu turnieju Challenger w Brazylii obudziłem się z niewyraźnym wzrokiem.

Jak tylko się postarałem, zobaczyłem podwójnie.

„Widziałem dwie kule”.

 Yahiya Doumbia:  Widziałem dwie osoby, dwie kule.

Lekarze przypisywali to zmęczeniu, podróży i szybkiemu powrotowi do zdrowia.

Moja powieka opadła i nie mogłam już kontrolować swojego oka.

 Yahiya Doumbia:  Trwało to półtora roku, zanim wszystko wróciło do normy.

Podsumowując, przez pięć lat mojej kariery byłem w stu procentach sprawny.

 Yahiya Doumbia:  Tak, bo myślę, że mógłbym zrobić więcej, gdyby nie te wszystkie kontuzje.

Życie zawsze skupione na tenisie

Yahiya Doumbia mieszka obecnie w pobliżu Miluzy i nadal uczy tenisa.

 Yahiya Doumbia:  Jestem trenerem. Pracuję z młodzieżą, dorosłymi, a także udzielam wielu lekcji indywidualnych.

Nadal gram każdego dnia, chociaż oczywiście nie mam już takiej sylwetki jak kiedyś.

Rozbawiony wyzwaniem rzuconym przez kameruńskiego ministra, były piłkarz obiecał, że wróci lepiej przygotowany.

 Yahiya Doumbia:  Ostrzegł mnie dopiero dwa dni wcześniej, bo chciał nas pokonać.

Ale teraz, kiedy wracam do Miluzy, od razu wracam na siłownię i trenuję.

Padel? „Moim ulubionym sportem zawsze będzie tenis”.

Pomimo rozkwitu padla, Yahiya Doumbia pozostaje przede wszystkim miłośnikiem małej żółtej piłeczki.

 Yahiya Doumbia:  Od czasu do czasu gram w padla, ale moim ulubionym sportem zawsze będzie tenis.

Przed zakończeniem były senegalski piłkarz raz jeszcze pochwalił grę fizyczną piłkarza w Kamerunie.

 Yahiya Doumbia:  My, tenisiści, wiemy jak trudne było to, co zrobił.

Pijemy przy każdej zmianie strony, jemy, siadamy... Wytrzymał w tym upale ponad cztery godziny.

Szczerze, gratulacje.

Franck Binisti

Franck Binisti odkrył padla w Club des Pyramides w 2009 roku w regionie paryskim. Od tego czasu Padel stał się częścią jego życia. Często można go zobaczyć podczas tournee po Francji, gdzie relacjonuje najważniejsze francuskie wydarzenia związane z padelem.