W wieku 28,  Martina Di Nenno  jest jedną z czołowych postaci światowego padla. Urodzony w Ezeiza, w prowincji Buenos Aires, praktycznie z rakietą w ręku, Argentyńczyk wydawał się przeznaczony do gry na najwyższym poziomie. Przybywając do Madrytu jako młody człowiek z jasnym marzeniem, piął się po szczeblach kariery, by zostać…  Nr 3 na świecie , zwłaszcza u boku swojego wieloletniego partnera,  Franco Stupaczuk .

Ale rok 2025 był burzliwy. Niestabilny sezon, w którym Di Nenno doświadczył serii niepowodzeń.  czterech różnych partnerów , nie odnajdując nigdy ciągłości, która stanowiła jego siłę. W wywiadzie z Juanfe Sanzem (El chiringuito), argentyński piłkarz mówił szczerze.

 Sezon wzlotów i upadków 

Di Nenno nie szuka wymówek. Akceptuje rok znacznie odbiegający od jego zwykłych standardów.

„W tym roku brakowało mi konsekwencji, która charakteryzowała mnie w poprzednich sezonach. Była bardzo nierówna. Wygrałem turniej, a tydzień później przegrałem w pierwszej rundzie. To nie jest coś, do czego jestem przyzwyczajony i chcę to poprawić w 2026 roku”.

Jego jedyny tytuł w 2025 r., na  Madryt P1  W przypadku Leo Augsburgera nie wystarczyło to, by zamaskować rażący brak konsekwencji. To frustrująca sytuacja dla zawodnika przyzwyczajonego do długotrwałej gry przy tym samym projekcie.

 „Niczego z nikim nie zbudowałem.” 

W centrum tej analizy ciągle powraca jedna obserwacja: brak czasu i stabilności.

„Z partnerem potrzeba czasu. Na trening, na przeżywanie dobrych i złych chwil. W 2025 roku nie byłem w stanie niczego zbudować z nikim”.

Według Di Nenno, najlepsze pary w cyklu nie wyróżniają się wyłącznie talentem.

„Dwie najlepsze pary na świecie są oczywiście bardzo silne, ale przede wszystkim są bardzo dobre  zespoły . »

Jasny przekaz, niemalże mea culpa, na temat jego braku cierpliwości.

„Nie byłem w stanie wytrwać i kontynuować pracy, kiedy sprawy nie szły dobrze. Zawsze było jakieś „ale”. I to właśnie chcę zmienić”.

 Retrospekcja jego stowarzyszeń w 2025 r. 

Di Nenno z uwagą wspomina każdą ze swoich współprac.

 Z Javim Garrido 

Mieliśmy wiele złudzeń, ale na boisku brakowało nam tego połączenia. Poza boiskiem wszystko było w porządku, ale na torze nie było płynności.

 Z Juanem Tello 

„Z Juanem poczułem się bardziej rozpoznawalny. Odzyskałem pewność siebie, znów zagrałem w półfinale. Wtedy mój rok naprawdę się odrodził”.

 Z Leo Augsburgerem 

„Nasz styl gry bardzo się różnił. Wygraliśmy w Madrycie, ale nie potrafiliśmy utrzymać tego poziomu. Leo ma 21 lat, ogromny potencjał, ale wciąż potrzebuje regularności”.

 Z Franco Stupaczukiem (koniec sezonu) 

„Z Franco mam ten spokój, tę ciszę. Bardzo dobre wspomnienia. Dlatego chciałem zakończyć rok z nim”.

 Z Momo Gonzálezem ku 2026 roku 

Jeśli koniec przygody ze Stupaczukiem się potwierdzi, Franco w 2026 roku zagra z Mikem Yanguasem, a Di Nenno rozpocznie nowy sezon u boku  Momo Gonzalez , tak jak  Nr 12 na świecie FIP .

Nowy projekt, do którego podchodzi z innym nastawieniem, bardziej opanowany, dojrzalszy.

„Wszystko było dla mnie nauką. Uwielbiam podsumowywać pod koniec roku. W 2026 roku chcę skorygować te szczegóły”.

Nie ma też żadnej goryczy w związku z wyborami jego byłych partnerów:

„Dopóki wszystko jest powiedziane jasno i z szacunkiem, nie ma problemu”.

 Bardziej przejrzysty Di Nenno, gotowy do powrotu do formy 

Rok 2025 był dla Martína Di Nenno rokiem wątpliwości, ale także głębokiej autoanalizy. Na progu 2026 roku „Turquito” wydaje się być napędzany przez  wyraźna chęć odbudowy z prostym celem:  odzyskując stabilność, spójność… i swój najlepszy poziom .

Szczere, niezwykłe przemówienie, być może początek nowego cyklu.

Benjamina Dupouya

Padla odkryłem bezpośrednio podczas turnieju i szczerze mówiąc, na początku nie bardzo mi się to podobało. Ale za drugim razem była to miłość od pierwszego wejrzenia i od tego czasu nie opuściłem ani jednego meczu. Jestem skłonny nawet nie spać do 3 w nocy, żeby obejrzeć finał Premier Padel !