Od kilku dni media społecznościowe płoną. Trzy rakiety ze słynnym Swooshem, zauważone na prywatnym wydarzeniu zorganizowanym przez Drake'a i jego markę NOCTA, wystarczyły, by wywołać mnóstwo spekulacji. Niektórzy już zapowiadają wejście Nike na rynek rakiet do padla, podczas gdy inni potępiają je jako zwykłą kopię modeli Dropshot.

Rzeczywistość jest jednak o wiele mniej spektakularna.

Zaprezentowane rakiety nie były modelami Nike przeznaczonymi na rynek

Zgodnie z informacjami uzyskanymi przez Padel Magazine Według kilku przedstawicieli branży rakiety zaprezentowane na tym wydarzeniu zostały rzeczywiście wyprodukowane przez Dropshot na zlecenie Nike.

Argentyńska marka podobno wykorzystała istniejące formy, nieznacznie je modyfikując pod względem koloru i wzoru, zanim dodała logo Nike. Nie jest to zatem ani rażący plagiat, ani dzieło sztucznej inteligencji, jak sugerują niektórzy.

Jednak obecnie nic nie wskazuje na to, że te modele odpowiadają przyszłej linii komercyjnej Nike. Wręcz przeciwnie, wydaje się, że zostały zaprojektowane wyłącznie na potrzeby tego prywatnego wydarzenia.

Dużo hałasu… ale oficjalnego ogłoszenia nie ma

Szum jest duży, ale faktów jest niewiele.

Do tej pory Nike nie ogłosiło wprowadzenia na rynek kolekcji rakiet do padla ani nie przedstawiło oficjalnej strategii na tym rynku.

Rozwój biznesu rakietowego to znacznie większa inwestycja niż po prostu produkcja kilku prototypów. Badania i rozwój, fazy testowe, kontrakty z profesjonalnymi graczami, sieć dystrybucji, serwis posprzedażowy… wszystkie te elementy są niezbędne do osiągnięcia długoterminowego sukcesu w sektorze zdominowanym przez uznanych specjalistów.

Obecnie nie ma żadnych publicznych dowodów sugerujących, że Nike już podjęło taki krok.

Z drugiej strony Nike bardzo uważnie przygląda się padlowi.

Choć jest jeszcze za wcześnie, aby ogłaszać, że Nike będzie nowym producentem rakiet, równie przesadą byłoby twierdzenie, że marka trzyma się z daleka od padla.

Wszystko wskazuje na rosnące zainteresowanie tą dyscypliną, której globalny rozwój przyciąga obecnie największe marki sportowe.

Najbardziej prawdopodobny scenariusz początkowo dotyczy tekstyliów i obuwia – dwóch obszarów, w których Nike posiada już globalne doświadczenie. Znacznie większe wejście na te segmenty wydaje się w krótkiej perspektywie o wiele bardziej logiczne niż natychmiastowe wprowadzenie pełnej gamy rakiet.

Przypadek Tapii jest ilustracją tej strategii.

Zainteresowanie Nike Agustínem Tapią nie jest niczym nowym.

Kilka mediów ujawniło, że amerykańska marka zwróciła się do NOX z prośbą o zbadanie możliwości partnerstwa z wiodącym na świecie producentem odzieży sportowej. Sam założyciel NOX potwierdził, że skontaktowała się z nim firma Nike.

Sytuacja pozostaje złożona: Tapia ma kontrakt z NOX do 2028 roku i nie ogłoszono oficjalnie potencjalnej umowy. Sam zawodnik przyznał, że noszenie Nike byłoby „marzenie”, ale sprecyzował, że na tym etapie nie ma jeszcze żadnych konkretów.

A co jeśli Nike ostatecznie wybierze model Adidasa?

W branży krąży inna hipoteza.

Zamiast samodzielnie rozwijać cały dział „padel”, Nike mogło polegać na wyspecjalizowanym partnerze, takim jak Adidas, który od kilku lat powierza All For opracowanie i marketing swoich rakiet. Padel.

W tym kontekście, nie byłoby nieprawdopodobne, gdyby doświadczony gracz, taki jak Dropshot, pewnego dnia zaczął produkować rakiety na licencji Nike. Ale, powtórzę, to tylko jedna z wielu możliwości.

Jedno jest pewne: szum wokół tych trzech rakiet w zasadzie potwierdził istnienie tej rzeczywistości. Nike uważnie obserwuje teraz padla. Pozostaje pytanie, w jakiej formie marka zdecyduje się wejść do tego sportu… i w jakim tempie.

Franck Binisti

Franck Binisti odkrył padla w Club des Pyramides w 2009 roku w regionie paryskim. Od tego czasu Padel stał się częścią jego życia. Często można go zobaczyć podczas tournee po Francji, gdzie relacjonuje najważniejsze francuskie wydarzenia związane z padelem.