Le  publiczność Palau d’Esports de Catalunya  podczas którego przeżyłem chwilę czystej magii  Ćwierćfinały Tarragony Premier Padel P1 . W środku napiętego pojedynku z  Martina Di Nenno i Leo Augsburgera ,  Agustín Tapia  po raz kolejny udowodnił, dlaczego ma przydomek  “Mozart z Catamarki” .

Nierealne ujęcie à la Tapia

Gdy pierwszy set był już w pełnym toku, argentyński gracz wymyślił  nieprawdopodobne uderzenie w ścianę boczną , ruch równie szalony, co nieoczekiwany, który dosłownie zamroził czas w sali. Nawet jego przeciwnicy, biegli w błyskach geniuszu, byli bez słowa. W trakcie tego procesu,  publiczność wstała jak jeden mąż  aby nagrodzić tę sekwencję, która już zapisała się w annałach turnieju.

„To bardzo trudny strzał, który widziałem u Arturo dwa lub trzy lata temu podczas rozgrzewki. Wyszedł wtedy zupełnie sam, w dość dziwnym meczu. Ważne, że pomógł nam wygrać, podobnie jak wiele innych, bardziej dyskretnych, ale równie ważnych strzałów”.
– Agustín Tapia, w strefie mieszanej

Coello/Tapia w drodze do kolejnego półfinału

Dzięki wyjątkowym punktom takim jak ten,  numer 1 na świecie  zakwalifikował się do półfinału  dwa zestawy opanowane  (6/3 7/6), w  1:10 gra Tapia i Coello kontynuują więc swoją podróż do Tarragony, robiąc większe wrażenie niż kiedykolwiek.

Benjamina Dupouya

Padla odkryłem bezpośrednio podczas turnieju i szczerze mówiąc, na początku nie bardzo mi się to podobało. Ale za drugim razem była to miłość od pierwszego wejrzenia i od tego czasu nie opuściłem ani jednego meczu. Jestem skłonny nawet nie spać do 3 w nocy, żeby obejrzeć finał Premier Padel !